Sunday, December 25, 2016

#79 Morderstwo rodziny Lawson

Niektóre zbrodnie wydają się tak bezcelowe i bezsensowne, że aż ciężko uwierzyć, że naprawdę miały miejsce. W przypadku rodziny Lawson nikt nie mógł uwierzyć, że coś takiego spotkało tą zwyczajną, ciężko pracującą rodzinę. Ciężko też rozgryźć, co kryło się w umyśle głowy rodziny Charliego Lawsona. Człowieka na pozór dobrego.
Charles David Lawson poślubił Fannie w 1911 roku. Charles zajmował się uprawą tytoniu i do 1927 roku udało mu się odłożyć wystarczająco pieniędzy, by kupić dom w Germanton w Północnej Karolinie. Lawsonowie doczekali się siedmiorga dzieci i, mimo iż nie byli szczególnie zamożni, według wielu ludzi, byli rodziną kochającą się i pozornie normalną.
Kilka dni przed Bożym Narodzeniem roku 1929 Charles postanowił wziąć swoją rodzinę na zakupy. Obdarował wszystkich nowymi ubraniami, po czym zabrał rodzinę do fotografa, by zrobić pamiątkowe rodzinne zdjęcie. Był to gest bardzo hojny, a ludzie z klasy robotniczej nie mieli w zwyczaju robić sobie zdjęć. W świetle późniejszych wydarzeń sądzono, że pomysł zabicia swojej rodziny zrodził się w umyśle Charlesa już wtedy.
Popołudniu 25 grudnia Charles Lawson schował się za stodołą i zastrzelił swoje dwie córki wychodzące z domu. Carrie i Maybell miały kolejno 12 i 7 lat. Później upewnił się, że dziewczynki nie żyją bijąc je tępym narzędziem (prawdopodobnie kolbą strzelby). Ciała ukrył w stodole i wszedł do domu. Z drugiej strony domu, na werandzie, znalazł swoją żonę Fannie i ją również zastrzelił. Następnie wrócił do domu i zastrzelił swoją siedemnastoletnią córkę Marie. W międzyczasie, dwóch jego najmłodszych synów próbowało znaleźć miejsce, aby się schować. Jednak Charles dopadł i ich.
Rodzina Lawson na kilka dni przed masakrą.
James i Raymond, lat  4 i 2, również zginęli od postrzału ze strzelby. Prawdopodobnie jako ostatnia zginęła czteromiesięczna córka Lawsonów, Mary Lou. Charles zatłukł ją na śmierć tępym narzędziem. Później ułożył wszystkie ciała koło siebie z rękami skrzyżowanymi na piersiach. Pod głowę każdego podłożył kamień. Po tym uzbrojony uciekł do lasu. Huki wystrzałów zaczęły przyciągać do domu Lawsonów ludzi mieszkających nieopodal. Kilka godzin po morderstwach z lasu dał się słyszeć huk wystrzału - to Charles Lawson popełnił samobójstwo. Później jego ciało znaleziono koło jednego z drzew. Ślady wskazywały na to, że krążył  wokół drzewa w ciemności przez nawet kilka godzin. Znaleziono przy  nim również list zaadresowany do jego rodziców.
Ludzie mordują swoje rodziny na całym świecie z różnych powodów. Co jednak kierowało Charlesem Lawsonem? Niektórzy zabijają swoje rodziny, by odzyskać utraconą, według nich wolność. Inni robią to dla pieniędzy. Jeszcze inni cierpią na urojenia i uważają, że zabijając swoich bliskich uwolnią ich od cierpienia, albo w ogóle ciężko powiedzieć, co uważają.
Charles Lawson nigdy nie zdradzał objaw choroby psychicznej. Był ciężko pracującym człowiekiem i pozornie dobrym ojcem.
Z Lawsonów ocalała tylko jedna osoba - szesnastoletni syn Arthur, którego Charles odesłał z domu, by załatwił dla niego kilka spraw, na kilka chwil przed zamordowaniem swojej rodziny. Nie wiadomo, co kierowało Charlesem. Nie wiadomo, czy darował Arthurowi życie, ponieważ szczególnie kochał swojego najstarszego syna, czy też obawiał się, że silny i postawny Arthur może udaremnić jego plan.
Na kilka miesięcy przed popełnieniem morderstwa Charles uderzył się mocno w głowę podczas pracy i wymagał pomocy lekarskiej. Nie wiadomo, czy uderzenie wywołało jakieś obrażenia i w efekcie psychozę, ale późniejsza sekcja nie wykazała żadnych nieprawidłowości.
Inną teorią, a może raczej plotką, jest kazirodczy związek Marie i Charlesa. Na kilka dni przed śmiercią Marie miała zwierzyć się przyjaciółce, że jest w ciąży, a ojcem jest Charles. Podobno nawet jej matka wiedziała o tym związku.
Nie wiadomo, ile jest w tym prawdy. Nie wiadomo też, czy wykonano sekcję zwłok Marie na tyle dokładną, by stwierdzić, że była w ciąży. Nie mogę znaleźć żadnej informacji, co znajdowało się w liście Charlesa do rodziców.
Niedługo po morderstwach brat Charlesa przekształcił dom rodziny w atrakcję turystyczną dla turystów. Jednym z eksponatów w tym osobliwym muzeum był placek upieczony przez panią Lawson w dniu morderstwa. Ciasto musiało zostać umieszczone za szybą, ponieważ zwiedzający nagminnie wydłubywali z niego rodzynki, jako pamiątkę.
Dziś mija dokładnie 87 lat odkąd Charles zamordował swoją rodzinę. Zapewne nigdy nie dowiemy się, co działo się w jego umyśle tego dnia.

3 comments:

  1. Z niecierpliwością czekam na Twoje posty. Naprawdę świetny blog!

    ReplyDelete
  2. Ewidentne zaburzenia osobowości. Po prostu kompletny psychopata, ale bywają tacy, niestety.
    Czekam na kolejny post :D I pozdrawiam.

    ReplyDelete
  3. Świetny blog, bardzo ciekawy, nie mogę się doczekać dalszych postów!:D

    ReplyDelete