Sunday, April 14, 2019

Monday, April 8, 2019

#106 Tajemnica z Solway Firth

Cześć! Przy okazji taki mały update, bo widzę, że zapomniałam wrzucić film o Tajemnicy z Solway Firth na bloga. Film już parę dni wisi na kanale, także zapraszam, jakby ktoś jeszcze nie widział.

#105 Zaginięcie Corrie McKeague


Ze sprawą zaginięcia młodego Szkota, Corriego McKeague, czuję szczególny związek. Najpewniej dlatego, że Corrie był zaledwie 12 dni młodszy ode mnie. 
Jego zaginięcie często wymieniane jest jako jedno z tych bardzo trudnych do wyjaśnienia i wręcz niemożliwych - Corrie zaginął po tym, gdy kamery zarejestrowały go wchodzącego do ślepego zaułka. Corrie już nigdy z niego nie wyszedł i nie był widziany od tego czasu. Istnieje jednak kilka teorii, co mogło się stać.



23 września 2016 roku Corrie, który mieszkał i pracował wtedy w lokalnej jednostce wojskowej, wybrał się na imprezę z przyjaciółmi w Bury St Edmunds, w hrabstwie Suffolk w Wielkiej Brytanii. Tego dnia przyjechał samochodem do centrum, z zamiarem zostawienia go tam noc. Początkowo Corrie miał przyjechać do miasta z przyjaciółmi, jednak w wyniku nieporozumienia w końcu przyjechał na miejsce własnym samochodem. Wieczór upłynął na dobrej zabawie, Corrie dobrze się bawił i był tak samo rozmowny i wesoły, jak zawsze. W jego zachowaniu nie było niczego nadzwyczajnego. Około 1 w nocy pijany Corrie oddzielił się od swoich równie pijanych przyjaciół. Ochroniarz w klubie "Flex", w którym bawił się McKeague pamięta, że wyprosił stamtąd chłopaka, ponieważ ten był zbyt pijany. Corrie jednak nie sprawiał kłopotów i nie był agresywny. Ochroniarz i Corrie ucieli sobie nawet małą pogawędkę na ulicy, po czym McKeague oddalił się.
Około 1:15 McKeague zaszedł do restauracji szybkiej obsługi Mammia Mia, gdzie zazwyczaj chodził, gdy był pijany. Kupił sporo jedzenia po czym zjadł je siedząc w bramie i najpewniej uciął tam też sobie drzemkę. Według rodziny i znajomych Corriego było to do niego bardzo podobne. Po imprazach często szedł coś zjeść w fast foodzie, po czym kręcił się pijany po mieście, zanim wrócił do domu.
Około 3:25 McKeague ostatni raz został zarejestrowany przez kamery na ulicy Brentgovel, gdy wszedł w małą ślepą uliczkę. Kamery nigdy nie zarejestrowały go wychodzącego.
Corrie miał cały weekend wolny i dopiero 26 września, w poniedziałek, jego koledzy z jednostki zorientowali się, że coś jest nie tak.  
Ślepa uliczka, w której ostatni raz widziany był Corrie (Google Maps)

 W niewielkim zaułku, w którym ostatni raz widziany był Corrie znajdowało się wtedy kilka samochodów i dużych kontenerów na śmieci. Większość budynków, które widzicie na zdjęciu to tyły różnych mały sklepów. Ten mały placyk służył głównie do celów rozładunkowych dla samochodów dostawczych. Wiemy na pewno, że Corriemu nie udało się w żaden sposób przejść przez któryś z budynków na drugą stronę, ponieważ wtedy zostałby zarejestrowany tam przez kamery. 
Ogólnie okolica okazuje się być naszpikowana kamerami. Od zaułka odchodzą trzy ulice i na każdej z nich znajduje się monitoring. Żadna z nich nie uchwyciła jednak Corriego. Początkowo wszystko wyglądało tak, jakby Corrie dosłownie rozpłynął się w powietrzu. I to dokładnie w miejscu, którego zasięg kamer nie obejmuje.
Pierwsza teoria, jaka pojawiła się w tej sprawie zmroziła wszystkim krew w żyłach. Analiza logowań z telefonu Corriego wykazała, że około godziny 7:00 rano w niedzielę (więc jakieś 4 godziny po tym, gdy Corrie widziany jest po raz ostatni) jego telefon pokonał 19 kilometrów z St Bury Edmund do Barton Mills. Około 8 rano przestał nadawać sygnał, czyli został albo wyłączony, albo zniszczony, albo padła w nim bateria. 
Mniej więcej o tej samej porze do zaułka zajechała śmieciarka. Zaistniała możliwość, że Corrie mógł schować się i zasnąć w konterze na śmieci, zostać przemielonym przez śmieciarkę i wywiezionym na wysypisko. Ciężko nawet wyobrazić sobie, jak okropna to musi być śmierć.
Jednak teoria szybko upadła. Firma, która zajmowała się wywozem śmieci pobierała opłaty na podstawie wagi śmieci, więc każdorazowo specjalnie czujniki w śmieciarce rejestrowały wagę  zbiórki (szczerze mówiąc, to nie wiedziałam, że śmierciarki są obecnie takie zaawansowane). Szybkie sprawdzenie zapisów z 24 września wykazało, że śmieci z kontenera w zaułku ważyły tylko 36 kilo, więc nie ma możliwości, aby znajdował się tam wtedy dorosły człowiek. Skąd zatem sygnał z komórki? Możliwe, że to sam telefon Corriego wylądował w konterze. Istnieje też opcja, że został zauważony przez na przykład obsługę śmieciarki, która go sobie przywłaszczyła.
Znajomi Corriego przyznali, że Corriemu zdarzyło się już wcześniej wskoczyć po pijanemu do kontenera za śmieciami. Jego rodzina zwróciła jednak uwagę, że Corrie również dbał bardzo o swój wygląd, a tej nocy ubrany był w jasne spodnie i koszulę. Kilka ulic dalej stało jego zaparkowane auto, więc gdyby Corrie chciał uciąć sobie drzemkę mógł udać się spać tam, zamiast wskakiwać do śmieci.
Rodzina Corriego bardzo podkreślała, że był on bardzo przyjazny i otwarty na ludzi. Jeżeli ktoś zaproponowałby mu podwiezienie, Corrie najpewniej przyjąłby propozycję. Chłopak miał dobre serce i zdarzało mu się już w przeszłości podwozić nieznajomych idących samotnie poboczem drogi. 
Z tego powodu przeszukano okolice wszystkich dróg prowadzących z Bury St Edmunds do jego jednostki wojskowej. Poszukiwania nie przyniosły żadnego przełomu w sprawie, jednak podczas nich natrafiono na spalone zwłoki mężczyzny upchnięte w walizce.  Na podstawie analizy DNA ustalono, że mężczyzną tym nie był McKeague. Niesamowite, na jak przerażające odkrycia można natrafić, jeżeli tylko zacznie się szukać.
Nieudane poszukiwania spowodowały, że powrócono do punktu wyjścia. Pomiędzy 3:00 a 5:00 rano 24 września poza Corriem koło zaułka przeszło dokładnie 39 osób. W Bury St Edmunds przez jakiś czas funkcjonował kiosk, do którego można było podejść i obejrzeć zdjęcia wszystkich świadków. Tym sposobem wielu z nich udało się zidentyfikować. Niestety nikt niczego nie zauważył i śledztwo znów utknęło w martwym punkcie.
Na dużą uwagę zasługuje również matka Corriego, która, sama będąc z zawodu policjantką, w zasadzie sama zaczęła prowadzić swoje niezależne śledztwo. Nie szczędziła też słów krytyki dla swoich kolegów po fachu, którzy w jej ocenie nie zrobili wystarczająco dużo, aby odnaleźć jej syna.
Przez jakiś czas podejrzewano również, że zaułek do którego zaszedł McKeague nie był przypadkowy: chłopak był aktywny na stronach dla swingersów i istniała możliwość, że z kimś się tam umówił. Policja analizowała dane z aplikacji, której używał McKeague, jednak bez rezultatu.
W lutym 2017 roku policja ogłosiła, że rozpoczna przeszukiwania wysypiska śmieci, na które najpewniej trafi telefon Corriego. Poszukiwania, planowane początkowo na około 10 tygodni, zajęły dokładnie dwa razy dłużej i kosztowały hrabstwo Suffolk ponad 1 milion funtów. W czasie poszukiwań natrafiono na czaszkę kobiety, pochodzącą z 1945 roku, jednak nie znaleziono żadnej rzeczy należącej do Corriego.
W marcu 2017 roku na światło wyszła przełomowa informacja. Początkowe informacje o tym, że ładunek z 24 września ważył zaledwie 36 kilo okazały się błędne. Ładunek w rzeczywistości ważył około 100 kilogramów, czyli w kontenerze mógł istotnie znajdować się człowiek. Po ujawnieniu tej informacji mama Corriego napisała na Facebooku, że obawia się, że może to oznaczać najgorsze. 
W lipcu 2017 roku zakończono poszukiwania. Policja ogłosiła, iż wierzy, że szczątki Corriego znajdują się gdzieś na wysypisku, jednak ponieważ jego ciało zostało przemielone przez śmieciarkę, rozłożyło się bardzo szybko i nie uda się go już odnaleźć.
Najsmutniejszy fakt zachowałam na koniec: dziewczyna Corriego, która podczas jego zaginięcia przebywała w Stanach, krótko po jego zaginięciu odkryła, że jest z nim w ciąży. 

 źrodła:
 https://www.bbc.com/news/uk-england-suffolk-46485229
 https://www.telegraph.co.uk/news/2018/10/09/corrie-mckeague-buried-landfill-police-conclude-unusually-heavy/
https://en.wikipedia.org/wiki/Disappearance_of_Corrie_McKeague
https://www.youtube.com/watch?v=UMEIf6Qec-c
https://www.youtube.com/watch?v=T8IqNvl-GTA
https://www.bbc.com/news/uk-england-suffolk-46485229
https://www.telegraph.co.uk/news/2018/07/31/corrie-mckeague-no-longer-missing-waste-disposal-system-says/

Thursday, April 4, 2019

#104 Zaginięcie Iwony Wieczorek


Muszę przyznać, że o sprawie Iwony Wieczorek przez bardzo długi czas nie miałam zamiaru w ogóle pisać. Po pierwsze dlatego, że nie jest to sprawa kryminalna, "o której nie wiedziałeś/łaś". Zawsze wolałam poświecać więcej uwagi sprawom mniej znanym. Miałam też wrażenie, że o Iwonie pisano już tyle razy, że zwyczajnie nie mam nic więcej do dodania. Jednak, gdy ostatnio przeczytałam, że sprawa zaginięcia Iwony została przekazana krakowskiemu Archiwum X, uznałam, że może jednak najwyższy czas i Iwonie poświęcić post. Ciężko uwierzyć, że od jej głośnego zaginięcia upłynęło już prawie 9 lat. 
Jeżeli wygooglujecie hasło "Iwona Wieczorek" zostaniecie wręcz zalani artykułami, często pisanymi przez brukowce próbujące przyciągnąć Was sensacyjnymi nagłówkami. Generalnie wszystkie informacje na temat Iwony są po prostu przytłaczające. Dlatego postanowiłam zebrać tutaj wszystkie najważniejsze fakty na temat zaginięcia Iwony i kilka popularnych teorii na temat tego, co mogło się z nią stać.
Iwona zaginęła we wczesnych godzinach porannych 17 lipca 2010 roku, w Gdańsku. W momencie zaginięcia miała zaledwie 19 lat. Tego roku skończyła liceum i lada dzień miała otrzymać wieści o tym, czy dostała się na studia.
Dzień wcześniej, 16 lipca, Iwona wybrała się imprezować ze znajomymi. Wieczorem spotkała się z koleżanką Adrią i jej trzema kolegami, których Iwona znała od jakiegoś miesiąca. Grupa najpierw udała się na działkę należącą do rodziny jednego z chłopaków. Około północy postanowili przenieść imprezę do znanego sopockiego klubu w Krzywym Domku. Nad ranem Iwona wyszła samotnie z imprezy, pomimo iż planowała, że wróci z Adrią, która była jej sąsiadką. Wydarzyło się coś, co wprawiło Iwonę w zły humor. Znajomi Iwony nie potrafili sobie przypomnieć, co zdenerwowało dziewczynę. Jednym z powodów mogło być to, że podczas pobytu w klubie Iwona dowiedziała się, że jej były chłopak bawi się w innym klubie w towarzystwie dziewczyn. Według innych doniesień Iwona nie bawiła się dobrze w towarzystwie trzech chłopaków: Pawła, Marka i Adriana, którzy byli znajomymi Adrii, lecz nie Iwony. Możliwe, że prawda leży gdzieś pośrodku. Przypuszczam, że oliwy do ognia mógł dolać wypity alkohol, a przyczyna kłótni i złego humoru Iwony mogła być błaha.
Kilka kamer w mieście zarejestrowało Iwonę idącą boso, z butami w ręce. Dziewczyna miała do przejścia około 6 kilometrów, nie wzięła jednak taksówki. Możliwe, że chciała ochłonąć po kłótni. Zaczynało już świtać, a na ulicach było sporo ludzi, więc Iwona nie miała powodu czuć się zagrożona. 
Ostatnią kamerą, która zarejstrowała Iwonę była kamera przy wejściu na plażę nr. 63 i to właśnie z tej kamery pochodzi słynne na całą Polskę zdjęcie "mężczyzny z ręcznikiem".


Mężczyzna widoczny na zdjęciu początkowo był uznawany za podejrzanego, obecnie poszukiwany jest w charakterze świadka. Pomimo iż zdjęcie było bardzo często pokazywane w całej Polsce, nigdy nie udało się ustalić jego tożsamości. Mężczyzna z ręcznikiem jest jedną z ostatnich osób, które widziały Iwonę i może być kluczowym świadkiem w sprawie. Dlaczego jednak nigdy się nie ujawnił? Opcja jest kilka. Pierwsza jest oczywiście taka, że to on jest odpowiedzialny za zaginięcie Iwony. Równie dobrze jednak mógł nie mieć z tym nic wspólnego i z jakiegoś powodu nigdy nie dowiedział się, że jego osoba narobiła sporo zamieszania. Możliwe, że nasz świadek nie śledzi wiadomości w prasie i telewizji i nie miał też żadnej bliskiej osoby, która by go na zdjęciu rozpoznała. Istnieje też szansa, że mężczyzna z ręcznikiem już nie żyje. Mógł również nie być Polakiem, a na przykład turystą z innego kraju, który kilka dni później wrócił do domu i żyje sobie gdzieś spokojnie nie mając pojęcia jakiego zamieszania narobił. Albo może właśnie ma pojęcie, jakiego zamieszania narobił i celowo ukrywa się, bojąc się, że zostanie niesłusznie skazany za morderstwo. W jednym ze źródeł przeczytałam, że policja wykluczuła go jako podejrzanego, ponieważ niedługo po tym, gdy jest widziany idący za Iwoną, inny monitoring uchwycił go w innym miejscu w mieście, więc nie miałby  wystarczająco dużo czasu, aby kogokolwiek porwać. Tej informacji nie jestem jednak pewna.
Znalazł się jeden świadek, który twierdził, że widział Iwonę i Mężczyznę z Ręcznikiem siedzących razem na ławce. Po chwili oboje wstali i rozeszli się w przeciwnych kierunkach. Za Iwoną nikt nie szedł. Poniważ widziała to tylko jedna osoba, istnieją wątpiwości co do prawdziwości zeznania. Zdecydowanie wydaje mi się prawdopodobnym, że Iwona, zmęczona długim marszem bez obuwia, po prostu usiadła na chwilę na ławce, żeby odpocząć. Mężczyzna z ręcznikiem mógł zdecydować się do niej dosiąść, w szczególności, że też szedł boso i wyglądał na lekko pijanego. 
Wiele osób zwraca uwagę, że od momentu wyjścia Iwony z klubu do momentu, gdy jest widziana przy wejściu na plażę numer 63 upływa bardzo dużo czasu. Przeciętny człowiek przebyłby ten odcinek znacznie szybciej. Niektórzy spekulują, że może Iwona spotkała kogoś po drodze lub zahaczyła o jakąś inną imprezę. Moim zdaniem bardziej prawdopodobne jest, że robiła sobie przerwy i siadała na mijanych ławkach, żeby dać trochę odpocząć stopom. Przejście boso 6 kilometrów po betonie musi być raczej nieprzyjemne.




Zaginięcie Iwony nie zostało zauważone od razu. Wieczór wcześniej Iwona planowała, że albo wróci po imprezie do domu, albo prześpi się u Adrii. Gdy jej mama wychodziła tego dnia rano do pracy nie zmartwiła się jeszcze, że jej córka nie wróciła do domu. Zauważyła jednak, że poprzedniego dnia Iwona pożyczyła bez pytania jej buty. Zdenerwowała się i próbowała się do niej dodzwonić.  Telefon był jednak wyłączony. Mama Iwony myśląc zapewne, że córka śpi u Adrii, wyszła do pracy. Jej zaginięcie zostało odkryte dopiero popołudniu, gdy koleżanki i koledzy Iwony zorientowali się, że z nikim się nie skontaktowała od czasu wyścia z imprezy. Poszli więc do salonu fryzjerskiego, prowadzonego przez mamę Iwony, zapytać, czy może ona wie, co się z nią stało.
Wracając z klubu Iwona  wymieniała smsy i rozmawiała przez telefon z Adrią. Dziewczyny pogodziły się i Iwona postanowiła zostać na noc u Adrii, ponieważ nie chciała, aby jej mama zobaczyła ją pijaną. Rodziców Adrii nie było wtedy w domu. Iwona napisała też Adrii, że pada jej bateria w telefonie. I rzeczywiście, wkrótce jej telefon został wyłączony. Adria, przed pójściem spać, zostawiła na swoim balkonie klucze do mieszkania dla Iwony, tak aby ta mogła dostać się do środka, jeżeli Adria zdąży zasnąć. Gdy Adria obudziła się w południe odkryła, że klucze nadal leżą na balkonie.
Matka i ojczym Iwony zgłosili zaginięcie córki na policję, jednak nie czekali z założonymi rękami. Sprawdzili trasę, którą Iwona wracała tego dnia do domu. Szukali czegokolwiek, co mogło należeć do Iwony, w krzakach i w koszach na śmieci. Bezskutecznie. Początkowa praca policji często opisywana jest jako opieszała. Mama Iwony kilkukrotnie wspominała w wywiadach, że początkowo często słyszała od policjantów, że ich córka pewnie zabalowała i wkrótce wróci do domu. Istotnie, takie rzeczy często się zdarzają. Wiele zaginionych osób odnajduje się w ciągu nastepnych 48 godzin. Niestety w przypadku Iwony było inaczej, a mówienie takich rzeczy do zmartwionej matki było wtedy conajmniej nie na miejscu.
Iwona ostatni raz została zarejestrowana przez kamerę koło wejścia na plażę numer 63. Od domu dzieliło ją wtedy jakieś 1,5 kilometra. Od tego momentu Iwona mogła obrać conajmniej trzy drogi. Każda z dnich prowadziła przez park Ronalda Regana, albo wzdłuż niego, i to własnie tam skupiły się poszukiwania. Był to teren momentami gęsto zalesiony, więc zdecydowanie bardziej sprzyjał napaści niż deptak widoczny na nagraniu z kamery. Na załączonym nagraniu z monitoringu widzimy też, że w okolicy było zadziwiająco dużo ludzi, jak na wczesną porę: głównie inni imprezowicze wracający domu, ale też ludzie idący do pracy i firmy sprzątające. Widać nawet kobietę wyprowadzającą psa o tak wczesniej porzej.
Wydałoby się, że przeszukanie parku Regana może przynieść jakieś rezultaty - jednak niestety, nie natrafiono na najmniejszą rzecz należącą do Iwony. 
Wiele osób zwraca uwagę, że jeżeli Iwona została porwana, to raczej na pewno nie z parku. Do parku Regana nie da się wjechać samochodem. Uprowadzenie siłą dorosłej kobiety, trzymającej jeszcze szpilki w ręce, którymi można spokojnie wybić komuś oko, z okolicy, w której było sporo ludzi, wydaje się mało prawdopodobne. Bardziej prawdopodobną opcją wydaje się, że  została wciągnięta, lub wsiadła dobrowalnie, do samochodu przy drodze prowadzącej do jej domu.
Park Regana przeczesano wzdłuż i wszerz. Wykorzystano nawet helikopter z kamerą termowizyjną na wypadek, gdyby ciało Iwony zostało tam gdzieś zakopane. Bez rezultatów.
Przeprowadzono również test mający na celu sprawdzenie, czy ktoś znajdujący się pośrodku parku i krzyczący o pomoc zostanie usłyszany na ścieżkach wokół niego. Test wypadł pozytywnie. Jeżeli Iwona krzyczałaby o pomoc będąc w parku Regana ktoś najpewniej by ją usłyszał.
Kolejną teorią jest, że Iwona padła ofiarą wypadku i została potrącona przez samochód. Sprawca wypadku, obawiąjąc się konsekwencji, zapakował ciało Iwony do bagażnika i wywiózł je, aby je gdzieś ukryć. Należy tu chyba też wspomnieć o teorii, że Iwona została potrącona przez widoczny na nagraniach samochód firmy sprzątającej. Według tej teorii Iwona została potrącona, a jej ciało zapakowane na tył i wywiezione. Autorzy tej teorii próbowali nas przekonać, że na nagraniu widać ciało Iwony. Ja niestety nic szczególnego tam nie widzę. Ekipa sprzątająca była została też sprawdzona i wykluczona przez policję na początkowym etapie śledztwa.
Około 4:25 wzłuż deptaka przejechał patrol policji. Funkcjonariusze nie zauważyli niczego nadzwyczajnego.

Rankiem w dniu zaginięcia ojczym Iwony, mając otwarte okno, usłyszał rozmowę pomiędzy Adrią i Iwoną. Dlatego też był pewnien, że Iwona dotarła do domu i widziała się z Adrią. 
Adria jednak utrzymuje, że była wtedy sama i jedynie rozmawiała z Iwoną przez telefon. Znalazłam dwie wersje: wedłuj jednej Adria rozmawiała przez telefon używając głośnika w telefonie, więc ojczym był w stanie usłyszeć głos pasierbicy. Według drugiej wersji Adria rozmawiając przez telefon zwróciła się do Iwony po imieniu, więc ojczym dziewczyny założył, że Iwona musiała z nią tam być.
Wiele osób wierzy, że to znajomi, z którymi Iwona imprezowała tej nocy są odpowiedzialni za jej zaginięcie. Istnieje teoria, że Iwona była świadkiem czegoś, co jej się nie spodobało. Na przykład handlu narkotykami. I to właśnie spowodowało, że wyszła wzburzona z imprezy. Później, gdy prawie dotarła już do domu została zaatakowana przez kogoś ze swoich znajomych. Jednak analiza logowań z ich telefonów wskazuje, że wszyscy byli już w domach w czasie, gdy Iwona zaginęła.
Czerwoną kropką zaznaczono miejsce, w którym ostatni raz widziana jest Iwona. W kwadrat ujęto osiedle, na którym mieszkała.

Według innej teorii, za zaginięcie Iwony odpowiada jej były chłopak, Patryk. Patryk również imprezował tej nocy, a jego telefon logował się w miejscach, przez które przechodziła tego ranka Iwona. Patryk początkowo utrzymywał, że wrócił do domu około 1 rano, jednak logowania z jego telefonu wskazują na coś innego. Ostatecznie miał przyznać, że nie pamieta wszystkiego, co wydarzyło się tamtej nocy, ani też o której wrócił do domu. Miał być na to zbyt pijany, tak samo zreszą jak jego znajomi, z którymi imprezował - nikt nie potrafił podać zbyt wielu szczegółowych informacji. 
Jak pewnie sami widzicie - tropów w sprawie zaginięcia Iwony jest mnóstwo. Nie ma jednak żadnych konkretów. Nie potrafię wskazać, którą teorię uważam za  najbardziej prawdopodobną. Muszę jednak przyznać, że przychylam się do wersji, że do zaginięcia Iwony przyczynił się ktoś, kogo znała. Może była to jedna z wymienionych w tym poście osób, a może ktoś kogo nawet nie podejrzewamy - Iwonę wracającą do domu mógł zauważyć przejeżdzający przypadkiem znajomy lub sasiąd i zaproponować jej podwózkę do domu. Iwona raczej na pewno bezpiecznie przeszła przez park - nie potrafię sobie wyobrazić kogoś, czy nawet grupy ktosiów, przenoszących Iwonę przez park do ulicy, aby wsadzić ją do samochodu. Byłoby to bardzo ryzykowne i niebezpieczne biorąc pod uwagę, jak wiele innych osób znajdowało się wtedy w okolicy. 
Podsumowując, pokładam wielkie nadzieje w krakowskim Archiwum X, które już nieraz pokazało na co je stać. Jeżeli im nie się posunąć sprawy chociaż trochę do przodu i natrafić na coś, co zostało wcześniej przeoczone, sprawa Iwony może, niestety, pozostać nierozwiązana.


źrodła:
https://trojmiasto.onet.pl/31-powodow-przez-ktore-sprawa-iwony-wieczorek-jest-tak-trudna/6mddp2l
 https://www.reddit.com/r/UnresolvedMysteries/comments/2xcq9b/iwona_wieczorek_the_biggest_dissapearance_mystery/
 http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35612,16310957,Dziwny_zbieg_okolicznosci_ws__Iwony_Wieczorek___To.html
 https://www.focus.pl/artykul/sprawe-iwony-wieczorek-mozna-bylo-wyjasnic
 https://dziennikbaltycki.pl/sledczy-archiwum-x-z-krakowa-zajma-sie-sprawa-zaginionej-iwony-wieczorek-dziewczyna-zaginela-w-2010-roku/ar/13949613
 https://www.kryminatorium.pl/zaginiecie-iwona-wieczorek/
"Listy Gończe", odc. 23 "Szukaj mnie, mamo"

Wednesday, March 13, 2019

#103 Tajemnicza historia rodziny Tromp


Cześć! Dzisiaj film o zaginięciu pewnej rodziny z Australii. Rodzina Tromp opuściła w pośpiechu swoją farmę w Silvan, jakby ktoś zagrażał ich życiu. Jednak nie ma żadnych dowodów, aby tak było. Co się z nimi stało?

Thursday, March 7, 2019

#102 Tajemnicze zaginięcie Brandona Lawsona

Przygotujcie się na dosyć zagmatwaną sprawę, bo zaginięcie Brandona Lawsona to jedna z tych historii, w które ciężko w ogóle uwierzyć.
 
Brandon i Ladessa
Brandon zaginął w 2013 roku, gdy miał 26 lat, koło San Angelo w Teksasie. Mieszkał razem ze swoją długoletnią partnerką  Ladessą Lofton i czwórką swoich dzieci (jednym z innego związku, oraz trójką ze związku z Ladessą).
8 sierpnia Brandon wrócił wieczorem do domu i wdał się w awanturę ze swoją dziewczyną. Powodem był fakt, że Lawson poprzedniego dnia nie wrócił na noc do domu. Mężczyzna miał w przeszłości problemy z narkotykami i Ladessa obawiała się, że jej chłopak wraca do nałogu. 
Około 23:50 Brandon wyszedł z domu, wsiadł do samochodu i odjechał. O 23:53 wykonał telefon do swoich rodziców w Crowley, około 3 godziny drogi od San Angelo, mówiąc, że pokłócił się z Ladessą i, że jedzie spędzić u nich noc. Jego ojciec próbował go przekonać, aby, ze względu na późną porę, zawrócił do domu i postarał się pogodzić z Ladessą. Chwilę później do Brandona zadzwoniła też sama Ladessa próbując załagodzić sytuację i przekonać go, że jeżeli nie chce wracać do domu, to zamiast jechać do rodziców może spędzić noc u brata, który też mieszka w San Angelo. Brandon wydał się jednak nie ugięty i, pomimo iż w samochodzie kończyło mu się paliwo, kontynuował podróż do Crowley.
Ladessa następnie zadzwoniła do Kyle'a, wspomnianego brata Brandona, mówiąc, że bardzo się o niego martwi. 
O 12:38 Brandon sam zadzwonił do swojego brata mówiąc, że znajduje się na autostradzie 277, kilka kilometrów na południe od małego miasteczka Bronte i, że skończyło mu się paliwo i potrzebuje pomocy. Kyle tamtej nocy nie miał żadnych pieniędzy na swoim koncie bankowym i oczekiwał wypłaty dopiero następnego dnia rano. Nie mogąc kupić dla Brandona kanistra z benzyną, zabrał jeden pusty z domu Brandona i Ladessy. Postanowił pojechać po brata i zabrać go na stację benzynową, tak aby  Brandon mógł sam zapłacić za paliwo.
Około 1:10 Kyle i jego dziewczyna Audrey dotarli do samochodu Brandona. Auto było otwarte i istotnie w baku nie było paliwa. Nigdzie jednak nie było śladu Brandona. Ku zdziwieniu Kyla i Audrey, zaraz za nimi na miejsce przyjechał funkcjonariusz policji. Okazało się, że o 12:58 kierowca przejeżdzający obok samochodu Brandona zadzwonił na policję zgłosić, że na autostradzie 277 jest porzucone auto, które stwarza zagrożenie dla ruchu.
O 1:18 Brandon dzwonił na komórkę Audrey i powiedział jej, że jest w pobliżu.  Audrey przekazała telefon Kylowi. Brandon powiedział bratu coś w stylu "Jestem niedaleko, widzę was. Ukrywam się w polach i krwawię." Za Brandonem wydano kiedyś nakaz aresztowania z powodu używania narkotyków. Udało mu się jednak unikać policji i Kyle założył, że jego brat chowa się w pobliżu celowo, nie chcąc być wylegitymowanym przez policjanta. Kyle nie przywiązał też zbyt dużej wagi do wspomnianej krwi - założył, że jego brat podrapał się przedzierając przez krzaki.
Kyle informuje policjanta, że jego brat jest w pobliżu i za niedługo wróci do samochodu, zatankuje i odjedzie. Z powodu później pory funckojnariusz nie mógł nic zrobić, więc odjechał prosząc ich o pośpiech i informując, że jeżeli auto nadal będzie blokowało ulicę o 8 rano to zostanie zabrane przez lawetę.
Kyle i Audrey zostali w okolicy przez około godzinę, próbowali się dodzwonić do Lawsona i chodzili wzdłuż drogi wołając jego imię. Brandon jednak nie pojawił się, więc zostawili kanister na benzynę na masce jego samochodu i pojechali do domu z zamiarem wrócenia na miejsce po wschodzie słońca. Kyle wrócił na miejsce około 5 rano, lecz po Brandonie wciąż nie było śladu.
Brandon nie skontaktował się z nikim do dziś i nie wiemy, co mu sie przydarzyło. 
Trzy dni po zaginięciu Ladessa uzyskała dostęp do historii połączeń Brandona i odkryła, ku swemu przerażeniu, że Brandon tej nocy dzwonił na linię alarmową 911. Telefon został wykonany o 12:54, czyli zaledwie 15 minut przed tym, gdy na miejsce dotarł Kyle, Audrey i policjant. Nagranie jest na Youtube i każdy z nas może go posłuchać:
Jeżeli po odsłuchaniu wydaje Wam się, że prawie nic nie zrozumieliście, to nie jesteście sami. Poprosiłam kogoś, kogo pierwszym językiem jest angielski, o posłuchanie tego nagrania. Stwierdził on, że jedyne, co zrozumiał na pewno to zdanie "Skończyło mi się paliwo". Cała reszta jest trudna do zrozumienia i jest to raczej kwestia interpretacji i zgadywania. Dyspozytorka również niewiele zrozumiała z tego bełkotu i słyszymy ją proszącą o powtórzenie. Brandon nie sprecyzował, gdzie jest, więc nigdy nie został wysłany patrol policji, sprawdzić, co się stało. Brandon sam przerwał połączenie i nigdy z powrotem już nie zadzownił. Dyspozytorka wielokrotnie próbowała się z nim skontaktować i zostawiła kilka wiadomości na skrzynce głosowej, jednak bez skutku. 
Internet jednak nigdy nie zawodzi i wspólnymi siłami udało się mniej więcej ustalić, co na nagraniu mówi Brandon:

911 Operator: 9-1-1-Emergency
Brandon: Yes, I’m in the middle of a field….[I/a state trooper/staper/bikers/State Street] just [pulled/pushed] some guys over….[we’re/they’re] out here goin’ towards Abilene on [both sides/Bronte side]. My truck ran out of gas. There’s one car here….[the guy’s/they got/I got] chasing [him/me] into the woods. Please hurry.
Operator: Ok, now run that by me one more….
Brandon: [There’ll be no talking to ’em. And, we’re not talking to ’em/Tell ’em I’m talking to ’em]. I [accidentally/totally] ran into ’em.
Operator: Oh, you ran into ’em? Ok.
[possible background noise]
Brandon: [They shot/Just/That’s] the first guy.
Operator: Do you need an ambulance?
Brandon: Yeah, No, I need the cops.

Po polskiemu byłoby jakoś tak:
Brandon: Jestem pośrodku pola. Ja/policjant stanowy/motocykliści/State Street właśnie zatrzymałem/uderzyłem jakichś kolesi. My/oni tutaj jadą w kierunku Abilene po dwóch stronach/po stronie Bronte. W moim samochodzie skończyła się benzyna. Jest tutaj jeden samochód. Koleś/Oni/ja gonią jego/mnie do lasu. Pospieszcie się proszę.
Operator: Ok, powtórz jeszcze raz.
Brandon: Z nimi nie ma gadania i nie rozmawiamy z nimi. Ja przypadkiem/totalnie na nich wpadłem.
Operator: Wpadłeś na nich? Ok
Brandon: Oni zastrzelili/Po prostu/To jest pierwszy facet.
Operator: Potrzebujesz karetki?
Brandon: Tak, nie, potrzebuję policji.

Pech tak chciał, że najbardziej istotnie słowa są niezrozumiałe i nikt nie jest pewny, co Brandon tak naprawdę mówi. Generalnie brzmi to tak, jakby ktoś go gonił.
Jezeli chcecie sami spróbować rozszyfrować co mówi Brandon, może Wam się przydać kilka wskazówek:
Nazwę miasteczka Bronte wymawia się nie jak nazwisko słynnych sióstr pisarek, lecz bardziej jak "Bront" ."E" na końcu jest nieme.
State Trooper to określenie na policjanta stanowego. Gdzieś przeczytałam, że Staper to slangowe określenie na policjanta. Jednak ludzie w Teksasie najczęsciej mówią na policję "Cops", "Rangers" lub "DPS".
Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że nie jest to State Trooper ani "Staper" a "State Street". Autostrada 277 nazywa się właśnie "State Street".
Droga, którą przypuszczalnie przebył Brandon Lawson
Ponieważ cała historia robi się trochę zagmatwana spróbujmy wszystko zwięźle podsumować, zanim przejdziemy dalej :

23:50 - Brandon opuszcza swój dom po kłótni i dzwoni do swoich rodziców.
00:38 - Brandon dzwoni do Kyla, powiedzieć, że skończyło mu się paliwo i potrzebuje pomocy.
00:54 - Brandon dzwoni na 911 i prosi o pomoc.
00:58 - zaledwie kilka minut po telefonie Brandona na 911, przypadkowy mężczyzna przejeżdża koło porzuconego samochodu i dzwoni na policję z powodu zagrożenia na drodze.
1:10 - mniej więcej równocześnie na miejsce docierają  Kyle, Audrey i policjant. Nikt z nich nie wie o telefonie na 911.
1:18 - Brandon dzwoni na telefon Audrey i rozmawia z Kylem. Mówi, że widzi ich, bo jest gdzieś w pobliżu. Kyle myśli, że Brandon umyślnie chowa się, żeby nie zostać wylegitymowanym, więc usiłuje zbyć policjanta.
Brandon jednak nie ujawnia się po odjeździe policjanta i nigdy więcej z nikim się już nie kontaktuje. Około 3 rano jego telefon został wyłączony, lub padła w nim bateria. Pomiędzy północą a pierwszą nad ranem Brandon zadzwonił kilka razy do Ladessy, jednak ta nie odebrała. Wychodząc z domu Brandon zabrał jedyną działającą domową ładowarkę, więc Ladessa musiała podłączyć telefon do ładowarki samochodowej w jej aucie i zostawić go tam na noc. Wstała około 4 rano i skontaktowała się z Kylem, aby zapytać, czy znalazł Brandona. Wielka szkoda, że Ladessie nie udało się odebrać żadnego z tych telefonów - mogłoby to rzucić więcej światła na sprawę.
Zatem, co stało się z Brandonem i gdzie jest?
Kyle później wyznał, że nigdy nie zostawiłby tak swojego brata i kontynuował poszukiwania do skutku, gdyby wiedział o telefonie na 911. Jednak tamtej nocy założył, że Brandon chowa się z własnej woli i pojawi się, gdy jest bezpiecznie. 
Fakt, że Brandon zaginął i, że wykonał bardzo dramatyczny telefon na linię alarmową sugeruje, że był w niebezpieczeństwie. Z nagrania możemy wywnioskować, że ktoś go goni lub mu zagraża. Możliwe, że czekając, aż brat  przywiezie mu paliwo, wpadł na kogoś, kto chciał go okraść lub zrobić mu krzywdę. Jednak, gdy zaledwie kilka minut po telefonie na 911 koło porzuconego samochodu przejechał przypadkowy kierowca, w pobliżu samochodu Brandona nie było żadnego innego. Okolica jest dosyć odludna, więc szansa, że teoretyczny atakujący przyszedłby tam o sile własny nóg jest dosyć mała. Jeżeli ktoś tam był, zapewne wsiadł w samochód i szybko odjechał, inaczej zostałby zauważony. Poza tym, gdyby istotnie ktoś tam był i gonił Brandona. Dlaczego ten nie zadzwonił jeszcze raz na 911? Wiemy, że jakieś 20 minut później rozmawiał z Kylem i był na tyle blisko, że nawet go widział. Jedynym oświetlonym miejscem w okolicy była droga. Jeżeli Brandon chował się gdzieś w krzakach mógł spokojnie dostrzec włączone światła w aucie Kyla, w momencie, gdy Kyle nie miał szans na dostrzeżenie Brandona. Gdyby istotnie był tam ktoś jeszcze, kto goniłby Brandona i chciał zrobić mu krzywdę, dlaczego Brandon nie ostrzegł przed tym swojego brata? I dlaczego nie pobiegł w ich stronę? W szczególności, że był tam też uzbrojony policjant, który zapewniłby im obronę przed ewentualnym szaleńcem w krzakach.
Co zatem stało się z Brandonem?
Wiele może nam powiedzieć jego sytuacja rodzinna i styl życia. Brandon nie miał łatwego życia. Nie wiemy zbyt wiele o jego związku czy dzieciach - wiadomo, nie ma sensu dodatkowo krzywdzić jego bliskich rozstrząsając ich życie prywatne w prasie. Jednak to, co wiemy buduje niezbyt szczęśliwy obraz. Brandon związał się pierwszy raz z Ladessą, gdy miała 15 lat, a on 16. Byli razem przez dziesięć lat i mieli 3 dzieci. Wychowywali również jedno dziecko Brandona, które miał z inną kobietą. Lawson został ojcem w bardzo młodym wieku, co na pewno miało duży wpływ na to, jak potoczyło się jego życie. Nie chcę za bardzo roztrząsać tej sprawy, bo jego dzieci nie są niczemu winne. Chcę tylko podreślić fakt, że musiał czuć ogromną presję. Mieć zaledwie 26 lat i czwórkę dzieci na utrzymaniu to niemałe wyzwanie - Brandon pracował przy wydobyciu ropy naftowej i, według Ladessy, tuż przed zaginięciem pracował po 95 godzin tygodniowo (!), co daje około 13,5 godzin dziennie, jeżeli pracował 7 dni w tygodniu. Było to jednak tymczasowe, ponieważ Brandon był w trakcie zmieniania pracy i już wkrótce miał zacząć inną i pracować w bardziej ludzkich godzinach. Dodatkowo, Lawson miał w przeszłości problemy z narkotykami. Aby dostać nową pracę musiał przejść testy na obecność narkotyków w organizmie - przeszedł je pomyślnie, więc w dniach poprzedzających zaginięcie był raczej "czysty".
Jeżeli spojrzymy jeszcze raz na czas wydarzeń - Brandonowi zajęło prawię godzinę dotarcie do miejsca, gdzie porzucił samochód. Jednak Kyle i Audrey dotarli tam w około 20-30 minut. Kyle również mieszkał w San Angelo, więc jakim cudem dotarł on tam tak szybko? Albo raczej, co zajęło Brandowi tak dużo czasu?
Przeczytałam gdzieś, że niedługo po wyjściu z domu Brandon zadzwonił do swojego sąsiada (cała treść rozmowy nie jest znana, więc przypuszczam, że Brandon nie powiedział podczas niej niczego istotnego). Powiedział jednak, że siedzi w samochodzie na parkingu sklepu Walmart w San Angelo. Możliwe, że to właśnie tam spędził około 20 minut. Niektórzy sugerują, że może kupił tam narkotyki i je zażył. W porzuconym samochodzie nie znaleziono żadnych śladów po narkotykach, natomiast możliwe, że Brandon zwyczajnie dopilnował, żeby tak było, aby uniknąć kłopotów.
Ergo, mamy mężczyznę pracującego dużo ponad swoje siły, prawdopodobnie bardzo zmęczonego i śpiącego bardzo mało. Mężczyzna ten jest wzburzony po kłótni i kończy mu się benzyna w aucie, w środku nocy, na pustej drodze pośrodku niczego. Brzmi to jak przepis na omamy wzrokowe i słuchowe. Brandon mógł sobie wyobrazić, że ktoś go goni i chce go zabić. Zauważcie, że podczas telefonu na 911 dużo mówi o tym, że są tu jacyś "oni". Bardzo typowe dla osób ze schizofrenią i podobnymi zaburzeniami. Z czymś podobnym spotkaliśmy się między innymi przy sprawie YOGTZE. Prawdopodobnym wydaje mi się, że Brandon zaczął mieć jakieś omamy i wyobraził sobie, że jest tam ktoś, kogo w rzeczywistości nie było. Możliwe też, że gdy czekał w samochodzie na brata, ktoś zatrzymał się, aby zapytać, czy Brandon potrzebuje pomocy. Ten jednak wystraszył się i uciekł, wyobrażając sobie, ze ktoś chce mu zrobić krzywdę. Ta osoba mogła po prostu wsiąść do samochodu i odjechać. Nigdy nie usłyszała o zaginięciu Brandona (co by nie mówić, Teksas jest bardzo duży) i nie zgłosiła się na policję. 
Rozmawiając z Brandonem, Kyle zinterpretował jego informację o tym, że krwawi tak, że Brandon prawdopodobnie przewrócił się lub podrapał przedzierając się przez krzaki. Na plakacie o zaginięciu Brandona widać, że okolica była bardzo dzika i nierówna. Łatwo byłoby zrobić sobie tam krzywdę.
Jednak, jeżeli Brandon nie był w żadnym rzeczywistym niebezpieczeństwie, a jedynie cierpiał na urojenia. Czemu już nigdy się nie odnalazł? W sierpniu w Teksasie temperatura powietrza oscyluje w granicach 30 stopniu Celsjusza. W takich warunkach, bez jedzenia, picia i nakrycia głowy, nie można odejść zbyt daleko. Dodatkowo przedzieranie się przez krzaki bardzo nas spowalnia, Brandon nie mógłby odejść zbyt daleko, zwyczajnie straciłby przytomność z odwodnienia i wystawienia na prażące słońce w ciągu dnia. Oczywiście zdarza się czasem, że osoby z zaburzeniami czy pod wpływem narkotyków wykazują się ponadprzeciętną siłą fizyczną. Dlatego bardzo duże połacie terenu zostały przeszukane. Ladessa uzbierała nawet pieniądze na wynajęcie helikoptera, który z góry dokładnie przeszukał okolice. Jednak bezskutecznie. Gdzie przepadł Brandon?
Istnieje też szansa, że Brandon jakimś cudem zaginął na własne życzenie. Problemy z narkotykami, nakaz aresztowania. Możliwe, że Brandon po prostu postanowił upozorować swoją śmierć i zacząć życie gdzieś indziej. Jeżeli tak się jednak stało, Brandon musiał mieć wspólnika. Podejrzewałabym tutaj głównie Audrey i Kyle'a. Wiemy jedynie z relacji tych dwójki, że Brandon nigdy nie wyszedł z ukrycia i się z nimi nie skontaktował. Mimo wszystko, Kyle i Audrey czekali sami na pustej drodze przez kilka godzin. Nie mam żadnych świadków, którzy mogliby potwierdzić ich słowa. Co jeśli Brandon wyszedł jednak z ukrycia po odjeździe policjanta, a Audrey i Kyle pomogli mu zniknąć? Musiałoby to być oczywiście bardzo złożone i zaplanowane wcześniej zadanie. Kłótnia z Ladessą, brak benzyny, telefon na 911 sugerujący niebezpieczeństwo, to wszystko mogło być tylko zasłoną dymną. Wiemy, że telefon i karty kredytowe Brandona nie zostały już nigdy więcej użyte, więc cała "operacja" musiałaby być bardzo dobrze przemyślana.
Czy jest to możliwe? Wydaje mi się, że jest. Jednak nie uważam tego za najbardziej prawdopodobną wersję.
Obawiam się, że Brandon jednak zginął gdzieś w okolicach Bronte i po prostu nie udało się znaleźć jeszcze jego ciała.
Co, według Was, stało się z Brandonem Lawsonem? I co słyszycie na nagraniu z 911?






Źródła:
 https://www.gosanangelo.com/story/news/local/2018/07/12/five-years-gone-disappearance-brandon-lawson-west-texas/630518002/
 https://www.reddit.com/r/UnresolvedMysteries/comments/7vl46z/unresolved_disappearance_brandon_lawson_timeline/
 https://theoremfact.wordpress.com/2018/01/06/the-disappearance-of-brandon-lawson/
 https://truenoirstories.wordpress.com/2016/06/14/brandon-lawson/