Saturday, July 28, 2018

#87 Nierozwiązane morderstwo Christine Jessop


Christine Jessop (globalnews.ca)

Brutalne morderstwo dziewięcioletniej Christine Jessop na długo zapadło w pamięć mieszkańcom miasteczka Queensville w Ontario. Trzeciego października 1984 roku, około 15:50 autobus szkolny odwiózł Christine pod dom. Dziewczynka wyjęła pocztę ze skrzynki na listy, zostawiła w domu tornister i wyszła do pobliskiego sklepu kupić swoją ulubioną gumę do żucia. W tym czasie jej ojciec był w pracy, a matka wraz ze starszym synem u dentysty. Christine nie wolno było wychodzić, jeżeli po powrocie ze szkoły nikogo nie zastała w domu. Miała czekać na powrót rodziców, żeby otrzymać zgodę na wyjście. Dziewczynka złamała zakaz zapewne myśląc, że nikt się nie dowie o jej szybkiej eskapadzie. Sprzedawca potwierdził, że Christine pojawiła się popołudniu w sklepie. Była też widziana  przed sklepem przez jednego z sąsiadów. Jednak, gdy Janet Jessop wróciła ze swoim synem do domu, po Christine nie było śladu. Początkowo nie było powodów do zmartwień. Janet sprawdziła czy Christine nie bawi się w pobliżu domu lub na pobliskim placu zabaw. Gdy nie udało jej się zlokalizować córki zadzwoniła do rodziców jej koleżanek. W końcu, gdy zaczęło się ściemniać wezwano policję. Jeszcze tej samej nocy rozpoczęto poszukiwania, jednak zakończone fiaskiem. Rodzina Jessop żyła w niepewności przez następne trzy miesiące, gdy 31 Grudnia około 50 kilometrów na wschód od Queensville, przypadkowi spacerowicze natknęli się na rozkładające się zwłoki Christine porzucone na polanie. Dziewczynka została zgwałcona i kilkakrotnie ugodzona nożem w pierś, co doprowadziło do zgonu. Stan zwłok wskazywał, że zginęła na długo przed znalezieniem ciała.
Na pytanie, czy mają pojęcie, kto mógłby to zrobić Janet Jessop zasugerowała Guya Paula Morina mieszkającego po sąsiedzku. Guy miał 23 lata i uchodził za dziwaka.  Zachowywał się dziwnie i niezręcznie w kontaktach z ludźmi, nigdy nie miał dziewczyny i mieszkał z rodzicami. Ostatecznie Morinowi postawiono zarzuty, jednak został uniewinniony podczas pierwszego procesu. Po złożeniu odwołania, podczas drugiego procesu pojawiło się wielu nowych świadków, co doprowadziło do ostatecznego skazania Morina.
Feralnego dnia Guy Paul wyszedł z pracy o 15:32 odbijając się kartą magnetyczną. Po drodze zatrzymał się, aby zrobić zakupy i do domu dotarł pomiędzy 16:30 a 17:00. Ani on, ani jego rodzice obecni wtedy w domu nie pamiętali dokładnego czasu. Państwo Morin potwierdzili, że ich syn nie wychodził z domu po powrocie z pracy. Podczas pierwszego przesłuchania Guy zeznał, ze wrócił do domu o 16:30, gdy jednak zdał sobie sprawę, że czas gra ważną rolę w sprawie, stwierdził, że było to między 16:30 a 17:00. Janet Jessop zeznała, że wróciła do domu o 16:10, a więc do porwania musiało dość pomiędzy 15:50 a 16:10, co czyniło Morina prawdopodobnym sprawcą.
Na ciele Christine znaleziono ciemny włos, który mógł należeć do mordercy. Analiza włosa wykazała, że mógł on należeć do Morina, jednak nie było co do tego pewności. Należy pamiętać, że medycyna sądowa w latach 80tych nie była jeszcze tak zaawansowana, jak dzisiaj. Na ubraniu denatki znaleziono również ciemne włókna pochodzące prawdopodobnie z samochodu sprawcy. I znów, włókna były podobne do tych z samochodu Morina, lecz mogły równie dobrze pochodzić z innego samochodu.
Przeciwko podejrzanemu dodatkowo przemawiał fakt, że nie przejawiał on żadnego zainteresowania poszukiwaniem sąsiadki. Nie wziął udziału w poszukiwaniach,  ani nie wspomniał znajomym z pracy, że znał zaginioną.
Christine Jessop została pochowana 7 stycznia 1985 roku na cmentarzu za swoim domem. Wieczorem po pogrzebie Jessopowie oraz kilku gości usłyszało krzyki o pomoc dochodzące sprzed domu. Po wyjściu przed dom nie znaleźli jednak nikogo. Janet zeznała później, że widziała postać uciekającą w stronę domu Morinów, co utwierdziło ją w przekonaniu, że Guy musiał być winny morderstwa jej córki.
Dowody zostały przedstawione w sądzie na niekorzyść Morina i, pomimo poszlakowanego charakteru śledztwa, po wielu latach odwołań ostatecznie doprowadziły do jego skazania. Guy spędził w więzieniu w Kingston 18 miesięcy, gdzie kilkakrotnie padł ofiarą pobić i więziennych gwałtów. Dopiero w 1995 roku dzięki rozwojowi nauki udało się przeprowadzić testy DNA, które udowodniły, że nasienie znalezione na miejscu zbrodni nie należało do Morina. Dodatkowo dowiedziono, że Janet Jessop kłamała w swoich zeznaniach - recepcja w gabinecie dentystycznym, który Janet odwiedziła wraz z Kenem potwierdziła, że wizyta pacjenta trwała do 16:20, co oznacza, że Janet i jej syn nie mogli dotrzeć do domu wcześniej, niż o 16:35 - 16:40. Jessop celowo skłamała chcąc pomóc budować sprawę przeciw Guyowi. Poddaje się w wątpliwość także jej zeznania na temat krzyków słyszanych w dzień pogrzebu - nikt z obecnych wtedy osób nie widział nikogo uciekającego w stronę domu Morinów.
Ostatecznie Guy został uniewinniony i otrzymał 1,25 miliona dolarów zadość uczynienia od rządu prowincji Ontario. Te pieniądze zapewne nie wynagrodziły mu 10 lat horroru, jaki przeszedł.
Morderca Christine pozostaje nieznany, i należy częściowo winić za to policję i rodziców. Podczas śledztwa popełniono szereg błędów: nie zabezpieczono odpowiednio miejsca zbrodni, nigdy nie zabezpieczono i nie pobrano odcisków palców z domu Jessopów - nie wiadomo, czy Christine została porwana z domu, czy podczas drogi do domu. Rodzice zamiast skupić się na dojściu do prawdy i znalezieniu sprawcy postanowili złożyć nieprawdziwe zeznania i skierować uwagę policji na niewłaściwą osobę. Czas i środki poświęcone na zbieranie dowodów przeciw Morinowi mogły zostać poświęcone na szukanie prawdziwego sprawcy.
 
Źródła:
https://www.cbc.ca/news/canada/toronto/christine-jessop-s-family-still-hoping-for-justice-30-years-later-1.2784486
https://www.thestar.com/news/gta/2014/10/02/christine_jessop_killing_10_things_that_were_learned_from_the_case.html
https://www.thecanadianencyclopedia.ca/en/article/guy-paul-morin-case/

Thursday, July 19, 2018

#86 Grace Marks

Pamięć o Grace Marks przetrwała do dziś głównie dzięki pisarce Margaret Atwood (autorce między innymi "Opowieści podręcznej") i jej powieści z 1996 roku "Alias Grace", którą w ubiegłym roku Netflix przekształcił w mini serial. Należy pamiętać, że historia przedstawiona zarówno w książce, jak i w serialu jest jedynie fantazją autorki, a o samej Grace Marks niewiele wiadomo. Atwood inspirowała się książką "Life in the Clearings versus the Bush" autorstwa Susanny Moodie. Moodie opisywała życie w Kanadzie, która wtedy była jeszcze kolonią Brytyjską, i jeden rozdział poświęciła głośnemu procesowi Grace Marks i Jamesa McDermotta. Książka Moodie była jednak pełna sprzecznych i nieprawdziwych relacji. Atwood przez wiele lat gromadziła materiały na temat procesu tylko po to, by odkryć, że relacje świadków procesu nie zgadzają się ze sobą i budują sprzeczny wizerunek Grace.
Dwunastoletnia Grace Marks opuściła Irlandię wraz z rodzicami i licznym rodzeństwem, i w 1840 roku przybyła do Toronto. Jej matka zmarła podczas podróży i została pochowana na morzu. Alkoholizm i brutalność ojca zmusiła Grace do prędkiego opuszczenia rodziny i szukania pracy jako służąca. Marks pracowała w kilku domach, aż w końcu wylądowała na farmie Thomasa Kinneara w Richmond Hill (obecnie pochłoniętym przez obszar metropolitalny Toronto). 
Na farmie poza tym żyli Nancy Montgomery, gosposia i kochanka Kinneara, oraz James McDermott, nowy służący. McDermott był, jak Grace, pochodzenia Irlandzkiego i prawdopodobnie zrodziła się między nimi więź. Zaledwie parę tygodni po pobycie Grace na farmie właściciel i jego kochanka zostali znalezieni zamordowani w piwnicy. Kinnear zginął od postrzału w pierś, a Montgomery została uderzona siekierą w głowę i uduszona. Późniejsza autopsja wykazała, że kobieta była w ciąży.  Marks i McDermott zostali zatrzymani niedługo później w stanie Nowy Jork, wraz z rzeczami skradzionymi z farmy.
Proces pary odbył się w Toronto i, jak nikt nie miał wątpliwości co do winy Jamesa, tak niezaprzeczalnie ładna, szesnastoletnia Grace budziła mieszane uczucia. XIX wiek nie był łaskawy dla kobiet. Kobiety były postrzegane jako delikatne i nieszkodliwe istoty, które nie potrafiły robić niczego poza zajmowaniem się domem, dziećmi i szydełkowaniem. Hipokryzja XIX wieku odmawiała kobietom również zdolności do mordowania. James McDermott został prędko skazany śmierć przez powieszenie pomimo, iż do końca powtarzał wersję, że to Grace podjudzała go do morderstwa. Przyznał się do uderzenia Montgomery w głowę, jednak upierał się, ze to Grace ostatecznie doprowadziła do jej śmierci dusząc ją kawałkiem materiału. McDermott miał zostać zwolniony przez Nancy Montgomery za nie wykonywanie swoich obowiązków. Twierdził, że Grace kpiła z jego braku umiejętności przeciwstawienia się pracodawcom i namawiała go do zamordowania Montgomery i Kinneara i ucieczki z ich kosztownościami.
Szkic przedstawiający Grace Marks i Jamesa McDermotta podczas procesu w 1843 roku 

Grace zeznała coś zupełnie innego. James miał zmusić ją do udziału w morderstwie i do ucieczki z nim. Przerażona Grace miała próbować uciec z farmy, gdy McDermott postrzelił Kinneara, ten jednak powstrzymał ją grożąc, że i ją zastrzeli. Dowodem miała być dziura po strzale ostrzegawczym w drzwiach kuchennych. Według relacji świadków, Grace pojawiła się na procesie ubrana w suknię Nancy Montgomery i była niezwykle opanowana. Zemdlała jednak podczas odczytania wyroku. Pojawiały się głosy, że Grace musiała być współwinna morderstwa, może nawet to w jej głowie zrodził się ten pomysł i zmanipulowała naiwnego McDermotta. Jednak to kłóciło się z ówczesną wizją kobiety, więc to ostatecznie mężczyzna został skazany na śmierć przez powieszenie, a kobieta umieszczona w zakładzie karnym w Kingston (tym samym, który 150 lat później ugościł słynnego mordercę i gwałciciela Paula Bernardo). 
Z czasem kara dożywocia ostatecznie została złagodzona i po 30 latach Grace wyszła na wolność. Podobno wyjechała do Stanu Nowy Jork i ślad po niej zaginął. Nie wiadomo, czym zajmowała się po wyjściu z więzienia, ani gdzie i kiedy zmarła.


Źródła: www.smithsonianmag.com/arts-culture/mysterious-murder-case-inspired-margaret-atwoods-alias-grace-180967045/

www.cbc.ca/amp/1.4302863

www.bustle.com/p/what-happened-to-the-real-grace-marks-the-alias-grace-ending-isnt-the-conclusion-of-her-story-3193994

Friday, July 13, 2018

#85 Zaginięcie Louisa Le Prince

Film z 1888 roku zatytułowany "Roundhay Garden Scene" uważany jest za pierwszy w historii zapis filmowy i zapewne większość z nas czytała o nim w podręcznikach do historii. Ten kilkusekundowy film został nakręcony przez Francuza Louisa Le Prince własnoręcznie zbudowaną przez niego kamerą. Pomimo, iż wynalezienie filmu kojarzy się częściej z braciami Lumiere to właśnie Le Prince dał początek kinematografii. Mało kto jednak wie, że Le Prince zaginął w sposób rodem z kryminałów Gastona Leroux.
Louis Le Prince
Louis Le Prince urodził się w 1841 roku w miejscowości Metz we Francji. Za sprawą przyjaciela ojca, Louisa Daguerre (twórcy techniki robienia zdjęć zwanej dagerotypią),  już jako chłopiec miał styczność z raczkującą wtedy sztuką fotografii. Doświadczenia z dzieciństwa zainspirowały go do podjęcia studiów poświęconych malarstwie w Paryżu oraz chemii w Lipsku. Po studiach mieszkał i pracował najpierw w Wielkiej Brytanii, gdzie się ożenił, a później Stanach Zjednoczonych. Zawsze poświęcając się pracy nad fotografią i wynalezieniem "ruszającego się zdjęcia". Sukces osiągnął w 1888 roku w Leeds. "Roundhay Garden Scene" przedstawia członków jego rodziny spacerujących po ogrodzie. Film trwa 2,5 sekundy.  
Zaledwie dwa lata po swoim wielkim sukcesie Le Prince pracował już nad nową, lepszą wersją swojej kamery, którą miał zamiar wkrótce opatentować w Wielkiej Brytanii i wyjechać do Stanów, aby promować swoją pracę. Przez podróżą postanowił spędzić trochę czasu we Francji. Odwiedził swojego brata mieszkającego w Dijon. 
16 września 1890 roku brat (nie znalazłam nigdzie jego imienia) odprowadził Louisa na pociąg do Paryża i był ostatnią osobą, która widziała go żywego. Le Prince wsiadł do pociągu i ślad zaginął po nim, jak i po jego bagażu. W poszukiwania zaangażowany został Scotland Yard i francuska policja. Nikt z obecnych na stacji i w pociągu nie pamiętał Louisa, nikt nie zauważył również niczego podejrzanego. Louise Le Prince rozpłynął się w powietrzu. Przeszukano okolice torów kolejowych na trasie Dijon - Paryż, lecz bezskutecznie.
Krąży wiele hipotez o tym, co mogło przydarzyć się Louisowi. Jedną z najprostszych jest, że wielki wynalazca cierpiał na depresję, miał dość zmagania się z trudną dziedziną jakiej się podjął i, prawdopodobnie już w Paryżu, popełnił samobójstwo. Nie ma jednak żadnych dowodów, aby Le Prince miał ze sobą problemy, ponadto jego biznes przynosił dochody. Bardziej prawdopodobnym wydaje się, że Louis, zmęczony ciągłym pościgiem patentowym, umyślnie postanowił zniknąć i zacząć życie gdzieś indziej.
Według innej, bardziej spiskowej teorii, Louis został zamordowany dla swojej kamery. Niedługo po zaginięciu Le Prince pierwszą kamerę opatentował nikt inny, a słynny Thomas Edison. Żona i najstarszy syn Louisa daremnie walczyli z urzędem patentowym uznanie ich bliskiego jako pierwszego wynalazcy. Jakkolwiek nieprawdopodobne wydaje się, żeby Thomas Edison był zamieszany w zaginięcie i prawdopodobne morderstwo swojego konkurenta, ta teoria należy do jednej z najczęściej powtarzanych. Dodatkowej pikanterii dodaje fakt, że syn Louisa, zaciekle walczący o uznanie osiągnięć ojca, zginął zaledwie kilka lat później w tajemniczym wypadku podczas polowania na kaczki.
Nikt ze świadków nie zapamiętał Louisa, ani na stacji kolejowej, ani później w pociągu. Jedyną osobą twierdzącą, że Le Prince wsiadł do pociągu do Paryża był jego brat. Dlatego i on jest często wymieniany jako jeden z podejrzanych. Zazdrość i rywalizacja między braćmi mogła być wystarczającym motywem.
W 2003 roku w policyjnych archiwach Paryża znaleziono zdjęcie anonimowej ofiary utonięcia z 1890 roku. Twarz zmarłego, jakkolwiek zniekształcona niezaprzeczalnie przypomina twarz Louisa Le Prince. Nie wiadomo jednak, gdzie pochowano zwłoki topielca, więc dokonanie testów DNA w celu identyfikacji nie będzie możliwe, a szansa rozwiązania zagadki Louisa Le Prince prawdopodobnie przepadła bezpowrotnie.