Thursday, March 7, 2019

#102 Tajemnicze zaginięcie Brandona Lawsona

Przygotujcie się na dosyć zagmatwaną sprawę, bo zaginięcie Brandona Lawsona to jedna z tych historii, w które ciężko w ogóle uwierzyć.
 
Brandon i Ladessa
Brandon zaginął w 2013 roku, gdy miał 26 lat, koło San Angelo w Teksasie. Mieszkał razem ze swoją długoletnią partnerką  Ladessą Lofton i czwórką swoich dzieci (jednym z innego związku, oraz trójką ze związku z Ladessą).
8 sierpnia Brandon wrócił wieczorem do domu i wdał się w awanturę ze swoją dziewczyną. Powodem był fakt, że Lawson poprzedniego dnia nie wrócił na noc do domu. Mężczyzna miał w przeszłości problemy z narkotykami i Ladessa obawiała się, że jej chłopak wraca do nałogu. 
Około 23:50 Brandon wyszedł z domu, wsiadł do samochodu i odjechał. O 23:53 wykonał telefon do swoich rodziców w Crowley, około 3 godziny drogi od San Angelo, mówiąc, że pokłócił się z Ladessą i, że jedzie spędzić u nich noc. Jego ojciec próbował go przekonać, aby, ze względu na późną porę, zawrócił do domu i postarał się pogodzić z Ladessą. Chwilę później do Brandona zadzwoniła też sama Ladessa próbując załagodzić sytuację i przekonać go, że jeżeli nie chce wracać do domu, to zamiast jechać do rodziców może spędzić noc u brata, który też mieszka w San Angelo. Brandon wydał się jednak nie ugięty i, pomimo iż w samochodzie kończyło mu się paliwo, kontynuował podróż do Crowley.
Ladessa następnie zadzwoniła do Kyle'a, wspomnianego brata Brandona, mówiąc, że bardzo się o niego martwi. 
O 12:38 Brandon sam zadzwonił do swojego brata mówiąc, że znajduje się na autostradzie 277, kilka kilometrów na południe od małego miasteczka Bronte i, że skończyło mu się paliwo i potrzebuje pomocy. Kyle tamtej nocy nie miał żadnych pieniędzy na swoim koncie bankowym i oczekiwał wypłaty dopiero następnego dnia rano. Nie mogąc kupić dla Brandona kanistra z benzyną, zabrał jeden pusty z domu Brandona i Ladessy. Postanowił pojechać po brata i zabrać go na stację benzynową, tak aby  Brandon mógł sam zapłacić za paliwo.
Około 1:10 Kyle i jego dziewczyna Audrey dotarli do samochodu Brandona. Auto było otwarte i istotnie w baku nie było paliwa. Nigdzie jednak nie było śladu Brandona. Ku zdziwieniu Kyla i Audrey, zaraz za nimi na miejsce przyjechał funkcjonariusz policji. Okazało się, że o 12:58 kierowca przejeżdzający obok samochodu Brandona zadzwonił na policję zgłosić, że na autostradzie 277 jest porzucone auto, które stwarza zagrożenie dla ruchu.
O 1:18 Brandon dzwonił na komórkę Audrey i powiedział jej, że jest w pobliżu.  Audrey przekazała telefon Kylowi. Brandon powiedział bratu coś w stylu "Jestem niedaleko, widzę was. Ukrywam się w polach i krwawię." Za Brandonem wydano kiedyś nakaz aresztowania z powodu używania narkotyków. Udało mu się jednak unikać policji i Kyle założył, że jego brat chowa się w pobliżu celowo, nie chcąc być wylegitymowanym przez policjanta. Kyle nie przywiązał też zbyt dużej wagi do wspomnianej krwi - założył, że jego brat podrapał się przedzierając przez krzaki.
Kyle informuje policjanta, że jego brat jest w pobliżu i za niedługo wróci do samochodu, zatankuje i odjedzie. Z powodu później pory funckojnariusz nie mógł nic zrobić, więc odjechał prosząc ich o pośpiech i informując, że jeżeli auto nadal będzie blokowało ulicę o 8 rano to zostanie zabrane przez lawetę.
Kyle i Audrey zostali w okolicy przez około godzinę, próbowali się dodzwonić do Lawsona i chodzili wzdłuż drogi wołając jego imię. Brandon jednak nie pojawił się, więc zostawili kanister na benzynę na masce jego samochodu i pojechali do domu z zamiarem wrócenia na miejsce po wschodzie słońca. Kyle wrócił na miejsce około 5 rano, lecz po Brandonie wciąż nie było śladu.
Brandon nie skontaktował się z nikim do dziś i nie wiemy, co mu sie przydarzyło. 
Trzy dni po zaginięciu Ladessa uzyskała dostęp do historii połączeń Brandona i odkryła, ku swemu przerażeniu, że Brandon tej nocy dzwonił na linię alarmową 911. Telefon został wykonany o 12:54, czyli zaledwie 15 minut przed tym, gdy na miejsce dotarł Kyle, Audrey i policjant. Nagranie jest na Youtube i każdy z nas może go posłuchać:
Jeżeli po odsłuchaniu wydaje Wam się, że prawie nic nie zrozumieliście, to nie jesteście sami. Poprosiłam kogoś, kogo pierwszym językiem jest angielski, o posłuchanie tego nagrania. Stwierdził on, że jedyne, co zrozumiał na pewno to zdanie "Skończyło mi się paliwo". Cała reszta jest trudna do zrozumienia i jest to raczej kwestia interpretacji i zgadywania. Dyspozytorka również niewiele zrozumiała z tego bełkotu i słyszymy ją proszącą o powtórzenie. Brandon nie sprecyzował, gdzie jest, więc nigdy nie został wysłany patrol policji, sprawdzić, co się stało. Brandon sam przerwał połączenie i nigdy z powrotem już nie zadzownił. Dyspozytorka wielokrotnie próbowała się z nim skontaktować i zostawiła kilka wiadomości na skrzynce głosowej, jednak bez skutku. 
Internet jednak nigdy nie zawodzi i wspólnymi siłami udało się mniej więcej ustalić, co na nagraniu mówi Brandon:

911 Operator: 9-1-1-Emergency
Brandon: Yes, I’m in the middle of a field….[I/a state trooper/staper/bikers/State Street] just [pulled/pushed] some guys over….[we’re/they’re] out here goin’ towards Abilene on [both sides/Bronte side]. My truck ran out of gas. There’s one car here….[the guy’s/they got/I got] chasing [him/me] into the woods. Please hurry.
Operator: Ok, now run that by me one more….
Brandon: [There’ll be no talking to ’em. And, we’re not talking to ’em/Tell ’em I’m talking to ’em]. I [accidentally/totally] ran into ’em.
Operator: Oh, you ran into ’em? Ok.
[possible background noise]
Brandon: [They shot/Just/That’s] the first guy.
Operator: Do you need an ambulance?
Brandon: Yeah, No, I need the cops.

Po polskiemu byłoby jakoś tak:
Brandon: Jestem pośrodku pola. Ja/policjant stanowy/motocykliści/State Street właśnie zatrzymałem/uderzyłem jakichś kolesi. My/oni tutaj jadą w kierunku Abilene po dwóch stronach/po stronie Bronte. W moim samochodzie skończyła się benzyna. Jest tutaj jeden samochód. Koleś/Oni/ja gonią jego/mnie do lasu. Pospieszcie się proszę.
Operator: Ok, powtórz jeszcze raz.
Brandon: Z nimi nie ma gadania i nie rozmawiamy z nimi. Ja przypadkiem/totalnie na nich wpadłem.
Operator: Wpadłeś na nich? Ok
Brandon: Oni zastrzelili/Po prostu/To jest pierwszy facet.
Operator: Potrzebujesz karetki?
Brandon: Tak, nie, potrzebuję policji.

Pech tak chciał, że najbardziej istotnie słowa są niezrozumiałe i nikt nie jest pewny, co Brandon tak naprawdę mówi. Generalnie brzmi to tak, jakby ktoś go gonił.
Jezeli chcecie sami spróbować rozszyfrować co mówi Brandon, może Wam się przydać kilka wskazówek:
Nazwę miasteczka Bronte wymawia się nie jak nazwisko słynnych sióstr pisarek, lecz bardziej jak "Bront" ."E" na końcu jest nieme.
State Trooper to określenie na policjanta stanowego. Gdzieś przeczytałam, że Staper to slangowe określenie na policjanta. Jednak ludzie w Teksasie najczęsciej mówią na policję "Cops", "Rangers" lub "DPS".
Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że nie jest to State Trooper ani "Staper" a "State Street". Autostrada 277 nazywa się właśnie "State Street".
Droga, którą przypuszczalnie przebył Brandon Lawson
Ponieważ cała historia robi się trochę zagmatwana spróbujmy wszystko zwięźle podsumować, zanim przejdziemy dalej :

23:50 - Brandon opuszcza swój dom po kłótni i dzwoni do swoich rodziców.
00:38 - Brandon dzwoni do Kyla, powiedzieć, że skończyło mu się paliwo i potrzebuje pomocy.
00:54 - Brandon dzwoni na 911 i prosi o pomoc.
00:58 - zaledwie kilka minut po telefonie Brandona na 911, przypadkowy mężczyzna przejeżdża koło porzuconego samochodu i dzwoni na policję z powodu zagrożenia na drodze.
1:10 - mniej więcej równocześnie na miejsce docierają  Kyle, Audrey i policjant. Nikt z nich nie wie o telefonie na 911.
1:18 - Brandon dzwoni na telefon Audrey i rozmawia z Kylem. Mówi, że widzi ich, bo jest gdzieś w pobliżu. Kyle myśli, że Brandon umyślnie chowa się, żeby nie zostać wylegitymowanym, więc usiłuje zbyć policjanta.
Brandon jednak nie ujawnia się po odjeździe policjanta i nigdy więcej z nikim się już nie kontaktuje. Około 3 rano jego telefon został wyłączony, lub padła w nim bateria. Pomiędzy północą a pierwszą nad ranem Brandon zadzwonił kilka razy do Ladessy, jednak ta nie odebrała. Wychodząc z domu Brandon zabrał jedyną działającą domową ładowarkę, więc Ladessa musiała podłączyć telefon do ładowarki samochodowej w jej aucie i zostawić go tam na noc. Wstała około 4 rano i skontaktowała się z Kylem, aby zapytać, czy znalazł Brandona. Wielka szkoda, że Ladessie nie udało się odebrać żadnego z tych telefonów - mogłoby to rzucić więcej światła na sprawę.
Zatem, co stało się z Brandonem i gdzie jest?
Kyle później wyznał, że nigdy nie zostawiłby tak swojego brata i kontynuował poszukiwania do skutku, gdyby wiedział o telefonie na 911. Jednak tamtej nocy założył, że Brandon chowa się z własnej woli i pojawi się, gdy jest bezpiecznie. 
Fakt, że Brandon zaginął i, że wykonał bardzo dramatyczny telefon na linię alarmową sugeruje, że był w niebezpieczeństwie. Z nagrania możemy wywnioskować, że ktoś go goni lub mu zagraża. Możliwe, że czekając, aż brat  przywiezie mu paliwo, wpadł na kogoś, kto chciał go okraść lub zrobić mu krzywdę. Jednak, gdy zaledwie kilka minut po telefonie na 911 koło porzuconego samochodu przejechał przypadkowy kierowca, w pobliżu samochodu Brandona nie było żadnego innego. Okolica jest dosyć odludna, więc szansa, że teoretyczny atakujący przyszedłby tam o sile własny nóg jest dosyć mała. Jeżeli ktoś tam był, zapewne wsiadł w samochód i szybko odjechał, inaczej zostałby zauważony. Poza tym, gdyby istotnie ktoś tam był i gonił Brandona. Dlaczego ten nie zadzwonił jeszcze raz na 911? Wiemy, że jakieś 20 minut później rozmawiał z Kylem i był na tyle blisko, że nawet go widział. Jedynym oświetlonym miejscem w okolicy była droga. Jeżeli Brandon chował się gdzieś w krzakach mógł spokojnie dostrzec włączone światła w aucie Kyla, w momencie, gdy Kyle nie miał szans na dostrzeżenie Brandona. Gdyby istotnie był tam ktoś jeszcze, kto goniłby Brandona i chciał zrobić mu krzywdę, dlaczego Brandon nie ostrzegł przed tym swojego brata? I dlaczego nie pobiegł w ich stronę? W szczególności, że był tam też uzbrojony policjant, który zapewniłby im obronę przed ewentualnym szaleńcem w krzakach.
Co zatem stało się z Brandonem?
Wiele może nam powiedzieć jego sytuacja rodzinna i styl życia. Brandon nie miał łatwego życia. Nie wiemy zbyt wiele o jego związku czy dzieciach - wiadomo, nie ma sensu dodatkowo krzywdzić jego bliskich rozstrząsając ich życie prywatne w prasie. Jednak to, co wiemy buduje niezbyt szczęśliwy obraz. Brandon związał się pierwszy raz z Ladessą, gdy miała 15 lat, a on 16. Byli razem przez dziesięć lat i mieli 3 dzieci. Wychowywali również jedno dziecko Brandona, które miał z inną kobietą. Lawson został ojcem w bardzo młodym wieku, co na pewno miało duży wpływ na to, jak potoczyło się jego życie. Nie chcę za bardzo roztrząsać tej sprawy, bo jego dzieci nie są niczemu winne. Chcę tylko podreślić fakt, że musiał czuć ogromną presję. Mieć zaledwie 26 lat i czwórkę dzieci na utrzymaniu to niemałe wyzwanie - Brandon pracował przy wydobyciu ropy naftowej i, według Ladessy, tuż przed zaginięciem pracował po 95 godzin tygodniowo (!), co daje około 13,5 godzin dziennie, jeżeli pracował 7 dni w tygodniu. Było to jednak tymczasowe, ponieważ Brandon był w trakcie zmieniania pracy i już wkrótce miał zacząć inną i pracować w bardziej ludzkich godzinach. Dodatkowo, Lawson miał w przeszłości problemy z narkotykami. Aby dostać nową pracę musiał przejść testy na obecność narkotyków w organizmie - przeszedł je pomyślnie, więc w dniach poprzedzających zaginięcie był raczej "czysty".
Jeżeli spojrzymy jeszcze raz na czas wydarzeń - Brandonowi zajęło prawię godzinę dotarcie do miejsca, gdzie porzucił samochód. Jednak Kyle i Audrey dotarli tam w około 20-30 minut. Kyle również mieszkał w San Angelo, więc jakim cudem dotarł on tam tak szybko? Albo raczej, co zajęło Brandowi tak dużo czasu?
Przeczytałam gdzieś, że niedługo po wyjściu z domu Brandon zadzwonił do swojego sąsiada (cała treść rozmowy nie jest znana, więc przypuszczam, że Brandon nie powiedział podczas niej niczego istotnego). Powiedział jednak, że siedzi w samochodzie na parkingu sklepu Walmart w San Angelo. Możliwe, że to właśnie tam spędził około 20 minut. Niektórzy sugerują, że może kupił tam narkotyki i je zażył. W porzuconym samochodzie nie znaleziono żadnych śladów po narkotykach, natomiast możliwe, że Brandon zwyczajnie dopilnował, żeby tak było, aby uniknąć kłopotów.
Ergo, mamy mężczyznę pracującego dużo ponad swoje siły, prawdopodobnie bardzo zmęczonego i śpiącego bardzo mało. Mężczyzna ten jest wzburzony po kłótni i kończy mu się benzyna w aucie, w środku nocy, na pustej drodze pośrodku niczego. Brzmi to jak przepis na omamy wzrokowe i słuchowe. Brandon mógł sobie wyobrazić, że ktoś go goni i chce go zabić. Zauważcie, że podczas telefonu na 911 dużo mówi o tym, że są tu jacyś "oni". Bardzo typowe dla osób ze schizofrenią i podobnymi zaburzeniami. Z czymś podobnym spotkaliśmy się między innymi przy sprawie YOGTZE. Prawdopodobnym wydaje mi się, że Brandon zaczął mieć jakieś omamy i wyobraził sobie, że jest tam ktoś, kogo w rzeczywistości nie było. Możliwe też, że gdy czekał w samochodzie na brata, ktoś zatrzymał się, aby zapytać, czy Brandon potrzebuje pomocy. Ten jednak wystraszył się i uciekł, wyobrażając sobie, ze ktoś chce mu zrobić krzywdę. Ta osoba mogła po prostu wsiąść do samochodu i odjechać. Nigdy nie usłyszała o zaginięciu Brandona (co by nie mówić, Teksas jest bardzo duży) i nie zgłosiła się na policję. 
Rozmawiając z Brandonem, Kyle zinterpretował jego informację o tym, że krwawi tak, że Brandon prawdopodobnie przewrócił się lub podrapał przedzierając się przez krzaki. Na plakacie o zaginięciu Brandona widać, że okolica była bardzo dzika i nierówna. Łatwo byłoby zrobić sobie tam krzywdę.
Jednak, jeżeli Brandon nie był w żadnym rzeczywistym niebezpieczeństwie, a jedynie cierpiał na urojenia. Czemu już nigdy się nie odnalazł? W sierpniu w Teksasie temperatura powietrza oscyluje w granicach 30 stopniu Celsjusza. W takich warunkach, bez jedzenia, picia i nakrycia głowy, nie można odejść zbyt daleko. Dodatkowo przedzieranie się przez krzaki bardzo nas spowalnia, Brandon nie mógłby odejść zbyt daleko, zwyczajnie straciłby przytomność z odwodnienia i wystawienia na prażące słońce w ciągu dnia. Oczywiście zdarza się czasem, że osoby z zaburzeniami czy pod wpływem narkotyków wykazują się ponadprzeciętną siłą fizyczną. Dlatego bardzo duże połacie terenu zostały przeszukane. Ladessa uzbierała nawet pieniądze na wynajęcie helikoptera, który z góry dokładnie przeszukał okolice. Jednak bezskutecznie. Gdzie przepadł Brandon?
Istnieje też szansa, że Brandon jakimś cudem zaginął na własne życzenie. Problemy z narkotykami, nakaz aresztowania. Możliwe, że Brandon po prostu postanowił upozorować swoją śmierć i zacząć życie gdzieś indziej. Jeżeli tak się jednak stało, Brandon musiał mieć wspólnika. Podejrzewałabym tutaj głównie Audrey i Kyle'a. Wiemy jedynie z relacji tych dwójki, że Brandon nigdy nie wyszedł z ukrycia i się z nimi nie skontaktował. Mimo wszystko, Kyle i Audrey czekali sami na pustej drodze przez kilka godzin. Nie mam żadnych świadków, którzy mogliby potwierdzić ich słowa. Co jeśli Brandon wyszedł jednak z ukrycia po odjeździe policjanta, a Audrey i Kyle pomogli mu zniknąć? Musiałoby to być oczywiście bardzo złożone i zaplanowane wcześniej zadanie. Kłótnia z Ladessą, brak benzyny, telefon na 911 sugerujący niebezpieczeństwo, to wszystko mogło być tylko zasłoną dymną. Wiemy, że telefon i karty kredytowe Brandona nie zostały już nigdy więcej użyte, więc cała "operacja" musiałaby być bardzo dobrze przemyślana.
Czy jest to możliwe? Wydaje mi się, że jest. Jednak nie uważam tego za najbardziej prawdopodobną wersję.
Obawiam się, że Brandon jednak zginął gdzieś w okolicach Bronte i po prostu nie udało się znaleźć jeszcze jego ciała.
Co, według Was, stało się z Brandonem Lawsonem? I co słyszycie na nagraniu z 911?






Źródła:
 https://www.gosanangelo.com/story/news/local/2018/07/12/five-years-gone-disappearance-brandon-lawson-west-texas/630518002/
 https://www.reddit.com/r/UnresolvedMysteries/comments/7vl46z/unresolved_disappearance_brandon_lawson_timeline/
 https://theoremfact.wordpress.com/2018/01/06/the-disappearance-of-brandon-lawson/
 https://truenoirstories.wordpress.com/2016/06/14/brandon-lawson/
 

5 comments:

  1. Super post:-) Fajnie byłoby gdyby na blogu pojawił się wpis o zaginięciu Mikelle Biggs.

    ReplyDelete
  2. A ja tu trafiłam tak późno...i potem człowiek ma normalnie spać.

    ReplyDelete
  3. Moim zdaniem chlopak nie żyje.Sensowne są te podejrzenia że uciekł na własne życzenie ale analizując jego życie. ..mało prawdopodobne.Kochal dzieciaki.Myślę że nie żyje. Że ktoś odebrał mu życie.Jego zwloki a raczej szkielet jest gdzieś ukryty.Resztę zrobiły wyglodniale zwierzęta.Żal mi tej dziewczyny została z 4 dzieci sama bez środków do życia.No obym się mylila.

    ReplyDelete
  4. Teoria o upozorowaniu wszystkiego przy pomocy brata i jego kobity jest absurdalna, ale rozumiem ze trzeba wszystko wziac pod uwage. Jak dla mnie facet byl w zlym czasie i miejscu to zle skonczyl niestety , spotkal kogos kto go odpalil, a cialo zutylizowal.

    ReplyDelete
  5. Żadnych śladów krwi w okolicach drogi?

    ReplyDelete