Tuesday, March 29, 2016

#68 Tajemnicze Zaginięcie Dorothy Forstein



O samej osobie Dorothy Forstein nie ma w sieci zbyt wiele informacji. W 1944 roku Dorothy żyła w Filadelfii razem ze swoim mężem Julesem, dwójką jego dzieci z poprzedniego małżeństwa (poprzednia żona Julesa zmarła kilka lat wcześniej), oraz ich pierwszym, nowo narodzonym synem Edwardem. Życie rodziny Forstein niczym nie odbiegało od życia innych rodzin w Filadelfii. Pewnego dnia pani Fostein zostawiła dzieci u sąsiadów, by spokojnie pójść na zakupy. Gdy wróciła wieczorem do pustego domu ktoś nagle zaatakował ją w ciemnościach i pobił do nieprzytomności. Kobieta upadając potrąciła telefon, a dyspozytorka słysząc w słuchawce niepokojące dźwięki wezwała policję. Dorothy Forstein została znaleziona nieprzytomna i zakrwawiona, miała wstrząśnienie mózgu, złamaną rękę, nos i szczękę. Kobieta niestety nie umiała powiedzieć nic o napastniku, jedyne co pamiętała to to, że nagle ktoś na nią wyskoczył i straciła przytomność.
Policja była bezradna. Motywem nie była napaść seksualna ani kradzież, ponieważ z domu nic nie zginęło. Ktoś zdawał się wiedzieć, że Dorothy wróci do domu sama, dostał się tam jakimś sposobem i czekał na nią w ciemności, by z premedytacją zrobić jej krzywdę. W takich sprawach zawsze podejrzewa się męża, ale pan Forstein miał żelazne alibi na ten wieczór. Małżeństwo nie mogło również przypomnieć sobie nikogo, kto mógłby chować do nich urazę.
Dorothy wyzdrowiała po napaści, jednak zaczęła miewać napady lęków i paniki, co jest zupełnie zrozumiałe. Jednak przez 5 lat rodzinie Forsteinów nie przydarzyło się nic złego ani nadzwyczajnego.
18 października 1949 roku Jules wyszedł wieczorem na bankiet, a jego córka Myrna przebywała u koleżanki mieszkającej po sąsiedzku. W domu pozostała Dorothy z dwójką dzieci. Wieczór przebiegł bez żadnych zakłóceń. Około 21 Dorothy zatelefonowała do koleżanki z propozycją spotkania i wspólnych zakupów następnego dnia.
Pan Forstein wrócił do domu około 23:30 i zastał dzieci przerażane w pokoju na piętrze. „Ktoś zabrał mamę” – usłyszał.
Jedyne co wiemy, to to, co zrelacjonowała dziewięcioletnia córka Forsteina. Zbudziła się w nocy słysząc głos trzaskających drzwi. Wyjrzała do przedpokoju i ujrzała w ciemności męską sylwetkę wspinającą się w jej stronę po schodach. Zauważyła też swoją macochę leżącą twarzą do ziemi w swojej sypialni. „Wyglądała, jakby odpoczywała” – opowiadała dziewczynka. Mężczyzna wziął nieprzytomną Dorothy, ubraną jedynie w piżamę, przerzucił sobie przez ramię i zaczął z nią schodzić po schodach.
„Co robisz?!” – zapytała przerażona dziewczynka, mężczyzna zawrócił, poklepał dziecko opiekuńczym gestem po głowie i zapewnił, że z mamą wszystko w porządku i może wracać do łóżka. Po czym wyszedł na ulicę z Dorothy zwisającą mu bezwładnie przez ramię.
Jules wrócił do domu zalewnie 15 minut później. To, co zastanawia mnie najbardziej, to informacja, że mężczyzna  powiadomił policję dopiero dwa dni po zaginięciu Dorothy. Nie jest nigdzie określone, czy córka Forsteinów od razu powiedziała ojcu, co widziała, czy przyznała się dopiero podczas przesłuchania przez policję. Historia opowiedziana przez dziewczynkę jest wyjątkowo dziwna. Wynika z niej, że gdy tajemniczy porywacz wszedł do domu, Dorothy leżała już nieprzytomna na podłodze. Jednak kobiety nigdzie nie było, nie zabrała ze sobą żadnych rzeczy, łącznie z torebką i kluczami. Psychologowie przesłuchujący dziewięciolatkę potwierdzili, że mówi ona prawdę. Zatem mamy do czynienia z porywaczem, który wyszedł na często uczęszczaną ulicę z ciałem kobiety zawieszonym na ramieniu. Jak to możliwe, że nikt niczego nie widział?
Postawa męża budzi duże podejrzenia. Dziwnie, że nie został o nic oskarżony. Zastanawia mnie, czy jest możliwe, by celowo chciał się pozbywać swojej żony oraz czy zagadkowa napaść z 1944 jest jakoś połączona z zaginięciem. Zapewne warto byłoby przyjrzeć się przeszłości Dorothy. Możliwe, że prześladował ją ktoś, kto znała przed wyjściem za mąż.

No comments:

Post a Comment